Kasiu, my też długo z Jasiem łapaliśmy wspólne fale, ale udało się wejść na tą samą częstotliwość.

Potrzeba dużo cierpliwości, chęci i spokoju i przede wszystkim wyłączenia interpretacji, że wszystkie niechciane i trudne zachowania wynikają ze złej woli dziecka i chęci utrudnienia życia całej rodzinie, a jedynie (najczęściej) z braku narzędzi do komunikacji.
Nawet, gdy potrafimy wyrażać nasze myśli werbalnie to czasami trudno się porozumieć z drugim człowiekiem. Jaś długo nie mówił. Nie potrafił powiedzieć słowami co chce, czego się boi, czy coś go boli i z tego wynikały największe wspólne frustracje.
Czasami zwykłe powtarzanie tego, co dziecko "mówi", nawet, gdy to nie są w ogóle żadne istniejące słowa, pozwala zrobić grunt pod budowanie zaufania.

Życzę Wam wszelkiego dobra i żeby ten kontakt w końcu się pojawił.

A gwarantuje Ci, że może być bardzo komicznie, bo np. Jaś miał taką aplikację "Biblia dla dzieci". Bardzo lubił z niej korzystać i był tam rozdział: "Wypuść mój lud". I któregoś dnia, gdy zacięła się kostkarka w lodówce zaczął krzyczeć do niej: "wypuść mój lód!"