Dziewczyny, wiecie, że przy niepogodzie dzieci się nudzą, trzeba wymyślać im zajęcia, stąd teatrzyk.
Tego roku pogoda umożliwiała wreszcie chodzenie na niedalekie górki z sankami,
pierwszy raz od ich zakupu 3 lata temu
Miłeczko, wstawiłam krokusy do wątku, ale u mnie nie ma pewności co do ich nazw, wolę więc ich nie używać

.
Sibi, moim różanecznikom chyba odpowiadają tutejsze warunki bytowe, dlatego mają się nieźle,
cieszę się, że mogą cieszyć Twoje oczy na pulpicie kompa

.
Ja też czułam się jak połamana po pierwszych dniach pracy w ogrodzie (żele zawsze na stanie

),
ale powoli organizm przywyka do tych "długotrwałych" ćwiczeń.
Przeciążenie nadgarstków to inna sprawa, przed laty miałam zabiegi rehabilitacyjne na dłonie i nadgarstki,
(co pół roku, przez dwa lata) pomogło, więc warto z takiej możliwości skorzystać.
I teraz uważam, bo to bolesna i długotrwała przypadłość, wolę podlać tunel wężem zamiast szuflować śnieg

.
Janeczko, u mnie przebiśniegi i wczesne krokusy już przekwitają przyszła pora na inne wiosenne:
Swietko, wiosna nadgoniła, w pobliskich lasach już całe połacie przylaszczek a przebiśniegi przekwitają

Chociaż moje odmianowe, przesadzane przed rokiem, mają się jeszcze nieźle.
Wiesiu, ja akurat w trawniku krokusy sadziłam, ze 400 sztuk i nakarmiłam nimi gryzonie.
Teraz jakieś resztki cebulek odbijają i są kępki do 10 kwiatów w jednej, wyobraź sobie teraz takich 400 kępek,
eh rozmarzył się człowiek .....
Gosiu, ale teraz, krokusy, w tym słońcu i wietrznej pogodzie bardzo szybko przekwitają, moje botaniczne już leżą.
Z tych małych to jeszcze tylko Blue Parl i takie z ciemnymi niebieskimi smugami na zewnątrz (nazwy zapomniałam).
Ewo, bo prace ogrodowe trzeba sobie - jak leki - odpowiednio dawkować.
Padłaś (dosłownie i w przenośni), jesteś po prostu ofiarą przedawkowania

.
U mnie zakwitło tylko pięć ranników, odbudowują się po ciągłym przekopywania.
Nie sprzątam rabat nazbyt czysto, ale konieczne jest zebrania dużych liści,
nie wiem czy zawilce przebiłyby się spod ich grubej warstwy, a pod spodem: witaj!!!!!, zawilce gajowe rwą się do słońca.
Nadal jest piękna wiosenna pogoda, chociaż zapowiadają spore ochłodzenie.
Już prawie trzeci tydzień ciepło, słonecznie i sucho. I trochę wieje, więc robi się już sucho.
Byłam wczoraj w "przylaszczkowym" lesie, pod nogami trzeszczały suche liście i łupki po buczynowych orzeszkach.
Korzystając ze sprzyjającej aury ogarnialiśmy ogród z pozimowych suchelców.
Przycięty został "dziki" żywopłot z aronii na końcu działki, co ma ułatwić walkę z chmielem rozsiewanym przez ptaki.
I, jak zawsze po cięciu, jest trochę zrębek do wykorzystania.
Tu, w poczekalni, w jagodniku.
Przy okazji porządkowania rabat cięłam wstępnie zaczepiające mnie pędy różane, trzeba będzie poprawiać niżej.
Ogólnie jest jeszcze trochę szaro w ogrodzie.
Można zobaczyć kolory, trzeba się zatrzymać i dobrze porozglądać, taka pora roku.