Według mojej wiedzy zeszłoroczne liście zimozielonym paprotom usuwamy, gdy spełnione są łącznie 2 warunki:
> nie ma już ryzyka silnych mrozów
> roślina zaczyna budzić się do życia
Czyli... uzbrajamy się w cierpliwość... bo stare liście nawet połamane i sprasowane cały czas chronią karpę... ewentualnie usunęłabym liście porażone plamami grzybowmi, jeśli na takie bym się natknęła a reszta winna czekać
W zeszłym roku czyszczenie zimozielonych paproci uskuteczniłam dokładnie
w połowie kwietnia... choć chyba deko przeciągnęłam termin i to cięcie można było zacząć nieco wcześniej, ale moje paprocie po zimie, gdzie śnieg padał z 3 razy, topniejąc po dniu, góra dwóch a mroźne dni były ewenementem, prezentowały się świetnie, więc nie piliło mnie do ich usuwania
Jeszcze
14.04.2025 mój ogród wyglądał tak:
Kolejne zdjęcia uskuteczniałam 3 dni później i na nich już widać było odsłonięte, pnące się do góry pastorałki poszczególnych paproci
W tym roku mamy kompletnie inszą inszość...moje paprocie - po raz pierwszy odkąd ogroduję - zeszły mi z oka na przeszło półtora miesiąca, bo jak śnieg spadł w Sylwestra, tak dopiero teraz schodzi... nie dziwne zatem, że po tym pobycie pod śniegowym puchem a potem pod lodową skorupą, wyglądają jakby je walec przejechał...

czekam teraz, aż ogród nieco podeschnie, by zacząć przegląd, co w jakim jest stanie... ewentualnie by odkopać to czy tamto, bo u mnie paprocie zimowały jeszcze pod dodatkową poduchą z igieł, sypniętą tuż przed zaśnieżeniem... ale generalnie z wycinaniem spieszyć się nie będę