Mszycę zobaczyłam u siebie pierwszy raz na jednej z mniejszych grządek irysowych jeszcze przed powstaniem obecnie pokazywanego poletka. Wtedy użyłam mydlowin do mycia tamtych irysów,
obecnie od czasu do czasu stosuję chemię gdy ekologia nie pomaga. Często, zwłaszcza wiosną przecieram je papierem toalet./ delikatniejszy od ręczników kuch./ i to też niszczy mszycę.
Coś mi się jeszcze przypomniało do wcześniejszego tematu o znikaniu irysów. Miałam kiedyś odmianę Laced Cotton - rósł, kwitł bez zastrzeżeń. Nagle, jakieś 10 lat temu, w oczach zaczął
dosłownie marnieć. Machnęłam na to ręką, ponieważ wtedy już posiadałam więcej odmian białych, a L.C. miał opinię trudnego w uprawie.
Rozkopałam i przesiałam później to co po nim zostało i znalazłam w ziemi 12 wypasionych pędraków /larwy chrabąszczy/. Teraz żałuję, że nie uratowałam L.C. jak i innych , w różny sposób
utraconych.
Pozdrawiam serdecznie - Krystyna