Halszko

to prawda bylo cudownie... milego oglądania
Miłko żałuję tylko,że tak mało tych ptasich fotek. To jedno, które pokazałam z jeziora i tak nie ostre... za szybko łódka płynęła

a było co focić..
ostatnie dni wakacji planujemy smazing, plażing opalażing
kierujemy się na samo poludnie Sulawesi do Bira- piekne plaże i piękne miejsca do snurkowania.
Ale zanim tam dojedziemy odwiedzamy jeszcze pracownię jedwabiu..
tam dostałam oczopląsu.. chciałam materiał na kieckę, ale był taki wybór, ze w końcu wylazłam tylko z jedwabnym szalikiem na pamiątkę

Wszystkie mataeriały projektowane przez właściciela i tkane ręcznie w pracowni... obłędnie to wyglądało...
Potem kolejne kilka chwil w samochdzie i wizyta, na którą też mocno czekałam, w wiosce ludu
Kajang. Społeczność mocno odizowlowana od świata zewnętrznego, żyjąca w zgodzie z naturą, zreszta zwani sa "Strażnikami lasu"
W wiosce za bramą, żyje około 7.000 osób, a przywódca jest Ammatoa. Mieszkaja w tradycyjnych, drewnianych domach, bez prądu, a w zwiazku z tym i bez bieżącej wody ( bo pompy bez prądu nie działają), bez telefonów. Ubierają sie tylko i wyłacznie w kolor czarny, a wchodząc za brame chodzi się na bosaka - i my też, na czas wizyty musieliśmy przyjąc te zasady.
Aparatu mogłam używać tylko do domu spotkań, a potem juz musiałam go schować, dlatego fotek niewiele.
Przyjechaliśmy późnym popołudniem i niestety nie starczylo nam czasu przed zachodem słońca, żeby dotrzeć do głównej wioski.. spacer po kamiennej scieżce bez butów do łatwych nie należał. skakalam z kamienia na kamień...

Żałuję, że wcześniej nie wiedzieliśmy, ale była możliwość noclegu w wiosce i spotkania z przywódcą ale o pozwolenie trzeba bylo poprosić wcześniej, a my, z braku wiedzy tego nie zrobiliśmy.
Dotarliśmy tylko do rzeki przepływajacej przez wioskę... miejsce czerpania wody, miejsce kąpieli i przepierki ... ludziska na golasa, bez skrupółów brali prysznic pod wodospadem... w Azji to nieczęsto spotykany widok...
Dzieci chodzą do szkoły poza wioską- pozwolono im nosić biały kolor mundurków w szkole.
Są osoby, które mieszkaja poza ścisłym, bardzo konserwatywnym centrum. To taki, jak nam powiedzial przewodnik, jakby bufor ochronny. Osoby decydujące się mieszkać poza wioską, mają rok próbny i po tym czasie nie mają już powrotu do wioski.
Pytalam o opieke zdrowotną... mają swojego lekarza, ale generalnie nie chorują, a jak już to używaja ziól. Pytałam o okulary... - i odpowiedź: nie używają bo nawet starsze osoby maja doskonaly wzrok..

spacer po kameniach
dom spotkań
Wycieczka szkolna- my też staliśmy się atrakcją...
CDN