Wpadłam trochę pajęczyny obmieść;(.
Między przedostatnim pobytem a ostatnim znowu, niestety, przeszedł przymrozek:(.
Kasztanowiec "Praga" - poszło wszystko, co tej wiosny zdążył wypuścić:
I wiele innych.
Poncyria poległa jeszcze na zimowych mrozach ale odbija od korzenia a suche w tym sezonie będzie robiło za podporę dla glorioz.
Załapałam się jeszcze na końcówkę kwitnienia wisienki gruczołkowatej
I ostatnie kwiatki na sybirea altaica:
- świetny krzew, nie do pobicia jeśli chodzi o kolor liści, jak tylko się pojawia u Jerzego Oreszczuka (w każdym razie u nikogo innego w sprzedaży go nie spotkałam), to polecam brać!
Jak zwykle niezawodnie i oszałamiająco zakwitł pigwowiec "Mango Storm" (w przeciwieństwie do "Pink Storm", którego połowa w ogóle padła, nie wiem, czy z powodu zimy czy czego innego, a zakwitł jeszcze gorzej, niż zwykle, a zwykle kwitł bardzo marnie. Spróbuję go jesienią przenieść w inne miejsce, bo może mu to miejscówka mu nie odpowiada ale jeśli się nie pozbiera, to wyleci zupełnie):
Tak samo Carol Maackie:
Ośnieża, corocznie obgryzana przez dziką zwierzynę corocznie odrasta i kwitnie:):