W Toruniu zimno, w ogrodzie lodowisko, wszystko zamarznięte. Dzień za dniem leci.
Bażantów okazuje się, że jest piątka, 4 kury i jeden panicz, M miał szczęście ich złapać wczoraj. Ja jestem za głośna i przepłaszam a zasadniczo mało bystra jestem, kura stoi obok, a ja nie widzę
Mi się ich obecność podoba coraz mniej, grzebią w okolicach krokusów i śnieżyczek... no trudno. Jakoś przetrwać zimę muszą. A słonecznik rozchodzi się z prędkością światła....
Pozdrawiam
Joanna zwana Brygidą
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): th, piku, takasobie, DorotaZ, Katarzyna2021
Pięknych gości miałaś. Moja siostra robiła bażantom taki karmnik - namiocik w stylu Kłapouchego. Tam sypała im kukurydzę i pszenicę. Wtedy nie grzebały nigdzie indziej.
Dzięki Miłko, miejsc do sypania mamy kilka, ale widać, że samo ziarno im nie wystarcza... śmiesznie po cichu się porozumiewają, gargują jakby, ale tak śpiewnie, miękko. A w tych suchych trzcinach, bylinach, trawach są nie do wypatrzenia, genialne maskowanie mają.
Pozdrawiam
Joanna zwana Brygidą
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.