'Weissenburg' wpadł mi w oko w ubiegłym roku... w katalogu Hachmanna... i to była miłość od pierwszego wejrzenia... niewielki jakuszimański rodek o pełnych kwiatach... jedyny taki...

Problem w tym, że zakupić go można było tylko w Niemczech... sam w sobie kosztował duuużo a przesyłka drugie tyle...

i tu na scenę wkroczyła
Poll...

która nie dość, że wciągnęła mojego 'Weissenburga' na swoją listę zakupową, to jeszcze odebrała go od samego Hachmanna na targach w Berlinie...

i tak mój rodeczek trafił na gościnną ziemię Jędrzejówki a stamtąd do mnie... a po drodze była jeszcze podróż do Wojsławic, potem do Krakowa i wreszcie pociągiem do Wawy... i żaden pączek nie spadł mu z głowy...

po prostu rodek globtroter
A potem nastąpił okres w którym przez 2 tygodnie padało, kropiło lub lało... i nijak sadzenia 'Weissenburga' nie mogłam uskutecznić
Sesja z
25.05.2019... 'Weissenburg' w pełni kwitnienia