I nastał kolejny rok, w życiu i w ogrodzie - oby nas darzył dobrymi wydarzeniami.
Majeczko, kompostownik zapełniany odpadkami od wiosny 2025 opróżnię najbliższej jesieni.
Tyle to u mnie trwa, z tym, że ja kompostu nie przekładam, czekam, aż sam dojrzeje

.
Teoretycznie to pomagają w tym dżdżownice amerykańskie, mam nadzieję, że tam są, że nic ich znowu nie wyjadło.
Kiedyś w kompostowniku była "dzika hodowla zaskrońców" (co rozpoznawałam po pustych skórkach po jajach wężowych w kompoście) i dżdżownice padły łupem młodocianych węży, dlatego musiałam je od nowa zasiedlać.
Przyniosłam potomstwo dżdżownic danych niegdyś sąsiadce

a one mnożą się szybko i są bardzo "pracowite".
Wiesiu, jak dąbek wypuści listki to będziemy rozpoznawać (gapy

).
Ewa, mam nadzieję, że zdrowie Ci dopisuje

.
Przyszła zima, taka prawdziwa. Napadało sporo śniegu.
Odśnieżamy od kilka dni, codziennie, aby zapewnić przejezdność, właściwie wyjezdność z posesji.
Póki co, to taką zimę lubię, wiadomo, że ogród śpi pod białą kołderką i można sobie planować inne zajęcia.
Pięknie jest, biało, czysto, łatwo śledzić tropy zwierzyny.
Inka nawet ptaków nie płoszy, bo wychodzi niechętnie, wysoko unosząc łapki

.
Przy karmniku i pod nim przeważnie drobne ptaki: sikory bogatki, modre i czarnogłówki, zięby, mazurki.
Z większych pojawia się parka gołębi sierpówek, sójki, kosy, dzięcioły i samica krogulca czatująca na małe.
Raz, goniąc ptaka, uderzyła w okno, innym razem mąż ją przepłoszył, ale zauważyliśmy też udane polowanie.
Każde stworzenie żyć chce i szuka pożywienia, tak ten świat stworzony jest.
Pod karmnik przychodził też przez kilka dni bażant.
Ponieważ o tej porze roku zdjęcia letniego ogrodu wydają mi się piękne, więc wstawię kilka dla pokrzepienia serc

.