Dziewczyny 
, to prawda, że zimą zdjęcia z lata mają dużą moc

I są takie piękne, mimo wątpliwej, często, jakości.
A zwróciłyście uwagę na łan firletki kwiecistej przy tunelu?
W realu wyglądała pięknie a przecież właściwie sama się stworzyła, bo ja tylko nie wyrwałam siewek.
Kiedy pozbywałam się przekwitłych roślin to pozbyłam się kilku roślin wraz z ich rozrośniętymi korzeniami
i nie zawsze zauważyłam to w porę

.
Zima w odwrocie, jeszcze przy bramie sąsiadki leży trochę śniegu, ale u mnie na działce już nie.
Taka biała śnieżna zima ma swój urok, pod warunkiem, że wie, kiedy odejść

.
Wydaje mi się, że w tym roku minęła szybko, ale to może dlatego, że ciągle miałam jakieś zajęcie.
W pierwszej połowie lutego mieliśmy dzieci na feriach, a więc obiadki, saneczki (wreszcie! ), basen i inne kreatywne zajęcia, na przykład, domowy teatrzyk zrobiony na szybko

:
Udało mi się wreszcie wykonać plan pięcioletni i pozbyć się nadmiaru "słoików",
piwniczka posprzątana, konsekwentnie (zostały tylko z tego dziesięciolecia), kompost wzbogacony'
I mam postanowienie, odtąd robię tylko tyle przetworów, ile potrzeba a nie dlatego, że mam z czego !!!!!
Zaczęłam działać na zewnątrz a nie tylko się przechadzać.
W ostatnią sobotę lutego uprzątnęłam jezdnię i pobocze po zimie,
zebrała się pełna taczka piasku z posypywanej zimą jezdni.
I od tego dnia codziennie, po trochu, żeby się nie przeforsować sprzątam ogród.
A pogoda sprzyja, bo od tygodnia po kilkanaście stopni ciepła, mimo, że nocą jeszcze przymrozki.
Są już pierwsze kwiaty, malutkie, ale one szczególnie cieszą i cieszą brzęczące w nich pszczoły.
Z wielkiej "rzeki" krokusów na łące zostało kilka kępek, to skutecznie hamuje mnie z sadzeniem cebul jesienią,
bo szkoda ich na zimową karmę dla myszy.
Z wycinaniem suchelców dotarłam już do skarpy za domem, teraz będę posuwać się w głąb ogrodu, sporo tego zostało.
Obejrzałam różaneczniki, mają się dobrze po zimie, mocne podlanie jesienią chyba procentuje.